Poradnik dla okazjonalnych tłumaczy

W mojej pracy często spotykam się z opiniami, że podstawą jest dobra znajomość języka, a tłumaczyć każdy może. Przed tłumaczeniem ustnym spotkania zdarzyło mi się też usłyszeć, że tłumacz ma „tylko” powtórzyć w innym języku to, co właśnie usłyszał. Nic prostszego.

Po latach studiów, różnych doświadczeń w branży i nauczania języków niestety muszę obalić te mity. Nie wystarczy znać język, żeby tłumaczyć. Moim zboczeniem zawodowym jest oglądanie różnego rodzaju konferencji w telewizji, które tłumaczone są przez tłumaczy symultanicznych (inaczej kabinowych; takie tłumaczenie następuje w tym samym czasie, co wypowiadanie tekstu. Tłumacz jednocześnie mówi i słucha). Czasami wzdycham z zachwytu i słucham jak urzeczona, podziwiam kunszt, refleks, inwencję. Czasami zastanawiam się, co ten człowiek tam robi i jak mogli wpuścić go na wizję.

Abstrahując jednak od spotkań na najwyższym szczeblu, prawdopodobnie wielu z Was znalazło się w sytuacji, która wymagała spontanicznego, ustnego tłumaczenia. Może babcia poprosiła Was o przetłumaczenie hasła z reklamy, a może byliście jedynymi znającymi język osobami na imprezie i to na Was spoczywał obowiązek wprowadzenia obcokrajowca do towarzystwa. Do tego wszystkiego dochodzą oczywiście kwestie zawodowe, w których pojawia się stres i „powtarzanie słów w innym języku” robi się jeszcze trudniejsze.

Poniżej garść wskazówek, jak radzić sobie w takich sytuacjach:

1. Staraj się zachować główny sens tego, co ktoś powiedział. Nie zastanawiaj się nad znaczeniem kilku słów, których nie zrozumiałeś. Postaraj się wywnioskować je z kontekstu, albo po prostu o nich zapomnij.

2. Zwracaj uwagę na informacje osobiste takie jak imiona i nazwiska osób czy miejscowości, które pojawiają się w rozmowie i postaraj się je zapamiętać. Przekręcanie imienia żony Twojego gościa to kiepski początek znajomości. Jeśli nie jesteś pewny, czy pamięć Cię nie zawiodła, pomiń tę informację lub upewnij się i dopytaj rozmówcę o ten szczegół.

3. Unikaj prób odwzorowania składni języka polskiego w innym języku. Szybko się zaplączesz i zgubisz sens. To samo tyczy się idiomów i przysłów. Tych w ogóle lepiej unikać. Skupiaj się na utrzymaniu sensu i dynamiki rozmowy. Czasem lepiej zrobić błąd niż szukać w głowie odpowiedniej konstrukcji gramatycznej, kiedy rozmówca zerka na Ciebie wyczekującym wzrokiem.

4. Nie bój się błędów gramatycznych i stylistycznych. Zdarzają się każdemu. Problemy z wymową Cię paraliżują? Pomyśl o Francuzie czy Włochu mówiącym po polsku. Gubi końcówki i źle odmienia wyrazy. I tak nadal myślisz, że to urocze i mimo wszystko dobrze mu idzie. Czemu nie pomyślisz w ten sposób o sobie?

5. Jeśli jesteś w oficjalnej sytuacji i możesz mieć ze sobą coś do pisania – notuj! Zapisuj dane liczbowe, nazwy własne, daty. Dodatkowo profesjonalni tłumacze wykorzystują system znaków i symboli, który pomaga im odciążyć pamięć. Najlepiej opracować go samemu, ponieważ opiera się on na skojarzeniach konkretnej osoby i ma działać szybko. Przykład? Koło przecięte poziomą linią to świat a linia zakończona u góry kółeczkiem to człowiek. Warto jednak wcześniej poćwiczyć na krótkich filmikach i sprawdzić, czy nie gubimy się we własnym systemie.

To kilka wskazówek, które stanowią ogólny zarys działania. Wybrałam je na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji i problemów wskazanych przez moich uczniów (głównie dorosłych korzystających z języka w sytuacjach biznesowych).

A czy Wy mieliście zabawną/dziwną/przerażającą sytuację związaną z posługiwaniem się językiem obcym i tłumaczeniem?
Trwa ładowanie komentarzy...